Dziecko które nie lubi rysować.

Jestem mamą dziewczynki, która nie przypada za rysowaniem. Lubi malować farbami, rozmazywać, tworzyć nowe odcienie kolorów. Ale do zrobienia jakiejś pracy plastycznej trzeba ją zachęcać, czego ja jako mama bardzo nie lubię. Jeśli widzę, że córeczka sama coś inicjuje – podążam za nią, mam wielką motywacje i ochotę iść za tym. Jeśli mam do czegoś ją namawiać, automatycznie pojawia się tak jakby blokada, kiedy czuję, że idę w złym kierunku, w przeciwną stronę a nie za moim dzieckiem.

Z malowaniem i rysowaniem było tak, że przeważnie ja proponowałam żebyśmy coś razem zrobiły. Czemuś byłam przekonana, że ona tego potrzebuje: ćwiczyć rączki, wyobraźnie, koncentracje i tak dalej. Ale okazało się, że ogromnie się myliłam i jest całkowicie odwrotnie, ale o tym za chwilę. Jako rodzić, jak sama siebie nazywam, początkujący, ciągle zgłębiam tematy dotyczące dzieci. W ciągu ostatnich 4 lat nie przeczytałam żadnej książki, która nie dotyczyłaby dziecka i bardzo się z tego powodu cieszę. Na prawdę ogrom wiedzy czerpię z książek, a mój mąż jest zadowolony, bo dostaję wiedzę ode mnie i nie musi czytać żeby się czegoś dowiedzieć 😉

Na szczęście trafiłam na świetną książkę – Odkrywanie śladu. Czym jest zabawa malarska, autorstwa Arno Sterna. Już od pierwszej strony zrozumiałam, że znajdę w niej odpowiedzi na moje wątpliwości i tak też się stało 🙂 Arno Stern w 1946 roku, jak sam pisze, sam wymyślił swój zawód i w ciągu całego życia zajmuje się rozkodowaniem dziecięcych rysunków i uczy nas czym właściwie są. Mając 20 lat zaczął pracę w domu dla sierot wojennych we Francji, jego obowiązkiem było odnajdywanie dzieciom jakiegoś zajęcia i nim okazało się rysowanie znalezionymi ołówkami na kawałkach papieru. Tak zaczęła się przygoda która trwa do dziś. Arno Stern podróżował po świecie, docierał do najbardziej oddalonych zakątków świata i obserwował jakie ślady (rysunki) zostawiają na papierze. Okazało się, że wszędzie dzieci przechodziły podobne etapy rozwoju swojej zabawy w rysowanie.

Arno Stern jest niezwykłym człowiekiem, który widzi to czego inni nie widzą. Obserwując dzieci, które rysowały, odkrył to o czym inni nawet nie podejrzewali. Im więcej czytam na temat Arno Sterna i jego podejścia do dzieci tym większym szacunkiem go darzę. Czytając książkę można poczuć, że autor jest człowiekiem o otwartym umyśle i sercu, który zachwyca się tym jak rozwijają się dzieci i jak zmieniają się ich rysunki.

Najważniejsze o czym pisze Arno Stern w swojej książce jest to, że dziecko ma bawić się w rysowanie, a my jako dorośli mamy za zadanie jedynie umożliwić im tą czynność, czyli zapewnić materiały – papier i farby/kredki. I tego wystarczy żeby dziecko mogło zacząć działać.

To co wyróżnia zabawę, to brak wytwarzanego produktu. Czas zabawy jest ważny sam w sobie i żadne „potem” nie ma znaczenia.

Jeszcze jeden warunek który powinien być spełniony żeby dziecko mogło na całego cieszyć się z rysowania, jest to żebyśmy my dorośli nie ingerowaliśmy w tę jego zabawę. W społeczeństwie jest masa różnych przekonań, które często są niczym nie uzasadnione, choćby to, że dwuletnie dziecko nie warto a wręcz nie można uczyć czytać 😉 To, że dziecko rysuje coś żeby nam to pokazać i żeby dostać pochwałę, jest jednym z takich przekonać bez uzasadnienia. Po prostu ktoś kiedyś tak powiedział i teraz wszyscy myślimy, że dziecko lubi być chwalone za wszystko. Z rysowaniem, jak pokazuje Arno Stern, jest odwrotnie. Dziecko bawi się rysowaniem, dlatego że to lubi, to jest jego naturą i daje mu to wiele radości i tyle. My dorośli myślimy jednak, że jeśli damy dziecku kolorowankę i ono ją pokoloruje, to przecież się ucieszy (taką sugestię ostatnio usłyszałam od swojej mamy), a mi się wydaję, że to raczej my, jako rodzice, prędzej się ucieszymy, że nasze dziecko to zrobiło, niż ono same. W dodatku możemy zauważyć, że w kilku miejscach przekroczyło linię i zostało jeszcze kilka białych przestrzeni do pokolorowania. Bo tak myślą dorośli. Przyzwyczajeni jesteśmy do oceniania, mamy w głowach przekonanie, że wiemy lepiej, bo przecież jesteśmy dorosłymi. Tak na prawdę, to nigdy nie wiemy co planują i myślą te małe główki, dlatego warto stać obok i obserwować jak one działają, co wymyślają i czym się interesują. Codziennie przekonuję się, że warto odczekać chwile i popatrzeć co będzie się działo, niż natychmiast podpowiadać. Zawsze okazuje się, że dziecko wcale nie chciało robić coś o czym byłam przekonana a robi coś zupełnie nowego, co mi nie przyszłoby do głowy. Tak jest z rysowaniem: skąd my wiemy jaki dziecko ma plan, co sobie wyobraża i jak to widzi? My nie wiemy i dlatego warto dać im tę swobodę, wolność i wybór, obserwując z boku i podziwiając postępy.

A tak o tym pisze Arno Stern:

Dorosły myśli, że jego pociecha rysuje po to, żeby mu coś zakomunikować, oczekując w zamian jakiejś reakcji, na przykład pochwały za ładny obrazek. W naszym społeczeństwie dzieci zostały przyzwyczajone do tego typu zależności.

Co może odczuwać dziecko, gdy podchodzi do niego dorosły, który wyraża swoje oczekiwania i zadaje szereg pytań typu: „Co chciałeś tutaj pokazać?”, „To jest kwiatek?”, „A to, co to jest?”, „Wyjaśnij mi swój rysunek!”. Czy można sądzić, że mieszanie się w zabawę dziecka w tak bezpośredni sposób może mieć na nią jakikolwiek pozytywny wpływ? Takie postępowanie zmusza dziecko do udawania.

Pozbawione tego, co naturalne, dziecko nie ma już pojęcia, czym może okazać się zabawa śladem. Trzymając w poskromionej dłoni pędzel lub ołówek, wykonuje polecenia tylko po to, by uzyskać dobrą ocenę.

Wskutek wymuszonego udawania powstają jedynie ślady zależności stłumionego dziecka, a naturalny ślad zostaje zniszczony.

Etapy formulacji

Po przeczytaniu książki zrozumiałam, że rysowanie to urodzona zdolność każdego człowieka, niczym nie zaburzona rozwija się i staje się prawdziwą pasją, ale zamknięta w ramkach traci swoją siłę i w końcu zanika.

Rozwój rysunku dziecka przechodzi pewne etapy. Formulacja to proces jaki ma dwa początki: kółkowanie i punktowanie, dalej pojawia się kształt zaokrąglony, za nim kwadrat i kreska pionowa, następnie dziecko odkrywa kształt z promieniami (przypominające słońce, żuczka) i motyw ości/drabiny żeby w przyszłości móc narysować człowieka; kolejnym etapem są kształty pierwsze, które pozwalają przejść do motywów obrazkowych takich jak góry, dom, drzewa i wiele wiele innych. Jak widzicie rysunek dziecka progresuje, rozwija się i zmienia się. Dziecko samodzielnie dochodzi do tego jak narysować domek, nie potrzebuje do tego naszej pomocy, potrzebuje jedynie móc się bawić.

Zachwycam się dziecięcym umysłem i jego możliwościami. Pamiętam jak kiedyś dowiedziałam o metodzie Domana i o tym jak nauczyć dziecko czytać i byłam w ogromnym szoku, że to możliwe a z drugiej strony miałam jedno pytanie: dlaczego jeśli to jest możliwe, dzieci to lubią i potrafią, to dlaczego nie uczy się czytać w taki sposób wszystkie dzieci? Okazało się, że podobnie jest z rysowaniem. Dzieci rodzą się z nieograniczonymi możliwościami, to my dorośli ich ograniczamy twierdzeniami typu: jeszcze zawczasu, jesteś za mały, nie potrafisz albo dając kolorowankę do ręki 😉 ; zamiast tego żeby umożliwić im dostęp do tego czego pragną, do odkrywania świata, swoich możliwości, poznawania go i do rozwoju wyobraźni, kreatywności.

Na mnie książka Arno Sterna odniosła ogromne wrażenie. Od razu po skończeniu pierwszego rozdziału postanowiliśmy z mężem zmienić trochę nasze podejście i bardziej dostosować przestrzeń w naszym domu, tak żeby córeczka mogła swobodnie rysować kiedy tego chce. Zostawiliśmy na środku pokoju dużą kartkę papieru, chyba formatu A1, i kilka kredek, przez pierwszy czas nie było żadnego zainteresowania ze strony córki a pod wieczór, kiedy zazwyczaj lubi główkować i ma np. chęć na eksperymenty, zabrała się za kredki i bawiła się dobrych 20 min. Cieszyliśmy się z mężem, że nasz maluszek bazgra kredkami i jest w to wciągnięte na 100%, bardzo wartościowe doświadczenie. Jeśli wasze dzieci nie są chętne do rysowania, polecam wam odpuścić, położyć kartki papieru w widocznym dostępnym dla dziecka miejscu i nie czekać na nic 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *