Nauka czytania metodą Domana.

Pisałam już jaki i kiedy dowiedziałam się o metodzie Domana, dzisiaj chciałabym napisać o tym jak odbywa się nauka czytania i czemu warto ją stosować.

Metoda czytania globalnego polega na tym że prezentujemy dziecku słowa w całości, bez uczenia liter czy sylab. Dziecko na bazie słów które zostaną mu pokazane, samo rozkodowuje litery i to jak tworzą się słowa. Nie potrzebuje do tego nic poza umożliwieniem mu widzieć słowa. Czy  to nie jest cudowne ?! 🙂

O jak Ola, albo czego nie ma w metodzie Domana. 

Ucząc dziecko czytać metodą Domana omijamy żmudne uczenie go literek (chociaż wiem, że niektórym dzieciom uczenie się liter nie sprawia trudu). Zamiast więc mówić: “M jak mama”, pokazujemy słowo mama, kilka razy w osobnych sesjach i tak szybko jak się da. Taka forma nauki bazuje na możliwościach małych dzieci, dominowaniu prawej półkuli mózgu, która myśli obrazkowo i może przyjąć ogromne ilości informacji (faktów i konkretów, podanych w prosty sposób) pod warunkiem że są prezentowane szybko.  

Żadnej abstrakcji – same konkrety.

Dziecko widzi owoc jabłko i pokazujemy mu słowo jabłko, czyli dostaje po prostu dodatkową informację w postaci słowa, słowa które ciągle słyszy a teraz może “zobaczyć” jego inną postać. Właśnie to wyróżnia metodę czytania globalnego na tle innych metod nauki czytania małych dzieci. Dla małego dziecka, które nie zna liter, to że powiemy mu A, G czy O, nie daje żadnej informacji. Ono może szybko się tego nauczyć ale to nie oznacza że dobrze mu pójdzie z czytaniem.  Ale kiedy widzi słowo “paralotnia” to odbiera to tak jakby zobaczył obrazek. Tak działa jego mózg, tak lubi się uczyć. I myślę, że  warto to wykorzystać 🙂 

Jak wygląda nauka.

Skupimy się na tym jak odbywa się nauka czytania małych dzieci metodą Domana.

Od razu napiszę, że Glenn Doman – autor metody, napisał książkę “Jak nauczyć dzieci czytać”, w której dokładnie opisał swoje sugestie, dotyczące tego jak powinna odbywać się nauka. Ale każde dziecko jest inne i jak mówił on sam  – “MAGIA TKWI W DZIECKU”, dlatego  każdy rodzic, obserwując swoje dziecko, dostosowuje metodę tak żeby oboje dobrze się bawili, bo nauka jest zabawą. 

Jak się bawimy w czytanie?

Prezentujemy słowa w sesjach, które powinny się odbywać trzy razy dziennie. Tego warto się trzymać, bo systematyczność i szybkość prezentowania jest kluczem do sukcesu :). Pokazujemy słowa w zestawach (ilość słów najlepiej dopasować do swojego dziecka i możliwości, może to być 3 słowa, a może 15) – Doman sugeruje 5 słów w zestawie i warto od tego zacząć i zmieniać ilość w razie potrzeby. 

Pierwszego dnia prezentujemy jeden zestaw 3 razy dziennie, z odstępami czasowymi między sesjami minimum 15-30 min.  Drugiego dnia dodajemy drugi zestaw pięciu słów i prezentujemy go również trzykrotnie. I tak dalej, możemy dodać trzeci, czwarty i piąty zestaw, ale tutaj wszystko zależy po pierwsze od wieku dziecka (im młodsze tym łatwiej ), po drugie od tego ile rodzic ma czasu na przygotowanie materiałów. 


Uwaga!! Dzieci uczą się bardzo szybko i  przynajmniej na początku warto na spokojnie wprowadzać nowe zestawy, żeby potem nie było stresu, i braku nowych kart, a co za tym idzie przerwy w uczeniu się.

Po pierwszych pięciu dniach zabieramy jedno słowo z pierwszego zestawu i podmieniamy go na nowe, kolejnego dnia podmieniamy następne słowo z pierwszego zestawu i tak dalej codziennie wymieniamy słowa. Tak samo postępujemy z zestawami które pokazujemy już od pięciu dni.

Ostatnio dowiedziałam się, że jest sposób o wiele prostszy i bardziej praktyczny: po pięciu dniach wymieniamy cały zestaw a nie tylko jedno słowo i już do tych zestawów nie wracamy. My właśnie podobnie działałyśmy z córeczką, w zestawie w naszym przypadku było 20+ słów i pokazywałam kilka zestawów na raz aż do momentu kiedy zaobserwowałam że zaczyna się nudzić. W tym momencie od razu proponowałam coś nowego i oczka znowu się świeciły . U nas była mega mieszanka 😉

Zaczynamy od prezentowania rzeczowników, po około 50 słowach (jak sugeruje Natalia Minge w swojej książce) wprowadzamy czasowniki, przymiotniki, kolory. Po opanowaniu tych podstawowych słów zaczynamy je włączyć w proste dwuwyrazowe połączenia. Jak pisał Glenn Doman, dzieci je uwielbiają, bo dowiadują się, że połączenie dwóch słów które już poznały daje nowe pojęcie. Następnie wprowadzamy proste zdania, a jednocześnie przyimki. Potem zdania rozbudowane i książki, które są ostatnim etapem nauki czytania, bardzo lubianym przez dzieci.

I to wszystkie najważniejsze kroki nauki czytania metodą Domana. Kilka minut dziennie na zabawę w czytanie, a korzyść na całe życie.

Krótko o efektach

Nauka czytania metodą Domana jest przyjazna dzieciom, dostosowana do ich możliwości i najważniejsze, do ich potrzeb. Każde dziecko może uczyć się tą metodą zaczynając od wieku niemowlęcego, a nawet potrzebuje tego, bo rodzi się z ogromną ciekawością świata i potrzebą go poznać, a ucząc go czytania dajemy mu możliwość to robić. Kiedy mówimy o efektach, to czytanie jest jedynie tym co możemy zauważyć. Moim zdaniem najważniejsze jest to jaką drogę umysłową pokonało dziecko aby nauczyć się czytać. Jak rozwinęło zdolności prawej półkuli, ile połączeń między neuronami powstało w jego mózgu pod czas nauki, jak rozbudowało pamięć i intelekt. Tego nie da się ocenić, oszacować, zmierzyć albo pokazać, ale owocuje na całe życie człowieka, umożliwia jego rozwój i sukcesy w nauce. Dziecko pod czas nauki metodą Domana nie jest biernym odbieraczem, któremu wszystko jest podane, ono jest tym badaczem, który sam dochodzi do sedna, do tego co oznaczają litery i jak tworzą się słowa.

Stosuję metodę Domana już ponad rok, zaczęłam kiedy moje dziecko miało 15 miesięcy. Właściwie od początku zauważaliśmy efekty: szybki rozwój mowy, pamięć, odczytywanie pojedynczych słów, które znała i tak dalej. Teraz ma 30 miesięcy i zaczyna czytać 🙂 Metoda Domana jest cudowna i polecam ją każdemu rodzicowi i tym kto planuje nim być.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *