„Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi” – moje przemyślenia po lekturze książki.

Dzisiaj napiszę kilka słów o książce Marzeny Żylińskiej – „Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi”. To jest jedna z najbardziej wartościowych książek, które przeczytałam w ubiegłym roku a mój mąż żartował, że po jej przeczytaniu nie ma szans żeby nasze dziecko poszło do szkoły 🙂 Od jakiegoś czasu interesuję się tematem edukacji domowej i co raz bardziej się przekonuję, że jest to coś czego potrzebujemy. Muszę przyznać, że wspomniana książka bardzo dużo daje do myślenia i pozwala się zastanowić jak chcielibyśmy żeby wyglądała edukacja naszego dziecka.

Im starsze dziecko tym mniej czasu na czytanie. Nie wiem czy to tylko ja tak mam, ale fakt, czytać nie ma kiedy. Tę książkę czytałam po nocach. Tak mnie wciągała, że cytowałam ją dla mojego męża i oboje dyskutowaliśmy o tym czego się dowiedzieliśmy. Naprawdę bardzo wartościowa pozycja.

Na początek przedstawię kilka cytatów z książki.

Organiczną potrzebą człowieka jest chęć zrozumienia świata i podążanie za wrodzoną ciekawością poznawczą. Str 16.

Mózgi dzieci wciąż szukają dla siebie odpowiednich bodźców, są głodne nowości i zmian, ponieważ te zapewniają im rozwój. Można powiedzieć, że dziecięcy mózg jest w naturalny sposób „uzależniony” od uczenia się. Str. 87.

Dokładnie tak. Dziecko od urodzenia szuka stymulacji, odkrywa i poznaje, chce wiedzieć więcej i więcej, dlatego nie widzę potrzeby czekać aż nastąpi „ten czas” kiedy już można zacząć uczyć dziecko takich podstawowych rzeczy jak czytanie czy budowy atomu.

„Każde nowonarodzone dziecko w chwili narodzin ma większą potencjalną inteligencję niż ta, którą Leonardo da Vinci kiedykolwiek wykorzystywał.” Glenn Doman

Czyż to nie jest piękne?

Osoby uczące maluchy powinni wiedzieć, że w wieku około 6 lat w ich płacie czołowym występuje największa liczba połączeń neuronalnych. Jednak mózg , kierując się zasadą używaj lub wyrzucaj , utrzymuje tylko te, które są wykorzystywane, pozostałe usuwa. Oznacza to, że od różnorodności podejmowanych prze dzieci aktywności zależy, w jakim stopniu ten dar natury zostanie wykorzystany . Str 23

Efektywna nauka wymaga dobrych relacji i poczucia bezpieczeństwa. Tylko wtedy ludzie mają odwagę, by zadawać pytania i formułować własne hipotezy. Str 60

Praktyka pokazuje, że procesy uczenia się przebiegają najefektywniej, gdy ucząca się jednostka zapomina o tym, że się uczy lub nie jest tego świadoma. Str 40

Tych kilka krótkich zdań potwierdzają to, że rodzic jest najlepszym nauczycielem swojego dziecka jak pisał Doman w swojej książce „Subtelna rewolucja. Liczenie od pierwszego roku życia”.

Matki i małe dzieci – najbardziej dynamiczne zespoły uczące się na świecie. – Glenn Doman.

Maluszek czuje miłość i wsparcie, szacunek i radość, a rodzic jeszcze bardziej pogłębia swoją więź z dzieckiem, poznaje je i jego zainteresowania. A dzięki rosnącej chęci i radości dziecka, rośnie motywacja do działania. Dziecko eksploruje świat a rodzice go w tym ciągle wspierają i razem z nim poznają tajemnice świata na nowo.

W naszej rodzinie mówimy do dziecka jak do dorosłego człowieczka, szanujemy zainteresowania córeczki i na pytanie „co to jest światło?” albo „czemu śnieg jest biały?” mówimy jak jest to w rzeczywistości albo dowiadujemy się faktów razem z nią, jeśli akurat nie znamy odpowiedzi 😉
Nie widzę sensu w wymyślaniu bajek i opowiadania, że Słońce poszło spać jeśli z większym zainteresowaniem i korzyścią dla siebie dziecko będzie słuchało o tym, że Ziemia się kręci i że w tym właśnie momencie Słońce oświetla inną jej stronę. Takim sposobem budujemy taką bazę wiedzy o świecie, którą później dziecko będzie mogło rozbudowywać i pogłębiać.

Mózg jest wszak narzędziem autonomicznym, neuronów nie da się zmusić do pracy . Str 57

Efektywna nauka nie tylko może, ale wręcz musi być przyjemna, ponieważ rozwój w naturalny sposób daje radość. Str 58.

To tylko mała część wniosków i potwierdzeń tego jaki nasz mózg jest genialny, jak lubi i potrzebuje się rozwijać. W publikacji przedstawionych jest wiele badań, wiele dowodów i przykładów na to jak uczy się mózg, czego potrzebują nasze dzieci w okresie najbardziej intensywnego okresu rozwoju mózgu, jak wykorzystać czas spędzony w szkole i nie tylko, tak żeby dziecko było szczęśliwe i nawet nie zdawało sobie sprawę z tego, że uczy się i właśnie dokonuje nowego dla siebie ważnego odkrycia.

Czytając książkę Marzeny Żylińskiej kolejny raz się przekonałam, że metoda Domana pozwala na wykorzystanie potencjału dziecka w najbardziej przyjemny, zabawny i efektywny sposób.

Na prawdę dużo poznałam. Wiele z moich obserwacji własnego dziecka się potwierdziło i wiele zostało odkryte. Mózg jest potężnym narzędziem a jego możliwości są praktycznie nieograniczone i wciąż odkrywane. Przeczyłam tę książkę z wielką ciekawością, zainteresowaniem i polecam każdemu sięgnąć po tą lekturę, z ciekawości a z pewnością będziecie mogli poznać coś nowego i wartościowego.

Jeśli ten artykuł jest pierwszym przeczytanym przez Ciebie na moim blogu to polecam zaglądnąć jeszcze tutaj i tutaj żeby dowiedzieć się więcej o nas i o tym co robimy z moją córeczką. Jeśli masz pytania to zachęcam do zostawiania ich w komentarzu pod postem lub zapraszam na nasz Facebook .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *