Sposoby na urozmaicenie nauki angielskiego inspirowane blogiem English Speaking Mum.

Dziś dzień w którym moja córka zaczęła swoją przygodę z anglojęzycznymi zajęciami w Woohoo Forest. Są to 3-godzinne leśne zajęcia prowadzone w języku angielskim. U nas angielski jest trzecim językiem którym posługujemy się w domu. Od kiedy córeczka skończyła mniej więcej 15-16 miesięcy pojawiły się u nas wspólne English times. Ja tego języka nie znałam, mój poziom był taki sobie skromny A1 😉 do tej pory się go uczę. I naprawdę zdumiewające jest to, że ja miałam jakieś tam początki a moje dziecko zaczynało od zera i po dwóch latach, ja nadal nie mogę się swobodnie komunikować i nie znam gramatyki, a dziecko w wieku niecałych 4 lat śmiga w tym języku, rozumie chyba 90% tego co usłyszy i dobrze się czuje w towarzystwie ludzi anglojęzycznych. To jest taka moja krótka refleksja z naszego doświadczenia. Bardzo fajnie o tym pisze Doman, jako przykład podaje rodzinę amerykańskiego oficera który mieszkając w niemczech przez kilka lat nie mógł się nauczyć języka a jego 5-letni syn mógł swobodnie zrobić zakupy w sklepie. Magia tkwi w dziecku 🙂

Dziś chciałam się podzielić z wami tym co mi jako mamie słabo mówiącej w języku angielskim, bardzo pomaga i ułatwia komunikowanie się z córką i rozmawianie na pobytowe, zwykłe codzienne tematy, jak zrobienie zupy czy umycie rąk. Jest tym moim pogotowiem językowym English Speaking Mum. Jej e-booki są niezastąpione. Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego, to już piszę.

Po-pierwsze, w nich jest mnóstwo przydatnych zwrotów i słownictwa. Obieraczka do ziemniaków, zęby trzonowe, skórka chleba, jak nastawić czajnik, czy opłukać ręce, to i wiele wiele innych rzeczy tam znajdziecie. 

Po drugie, przydatne zwroty są pogrubione, więc łatwo można je zauważyć. Mojemu mężowi który właśnie jest tym ‘angielskim’ w naszej rodzinie też się podobają te e-booki, ponieważ dzięki nim urozmaica swój język. Uczy się nowych rzeczy i może na inne sposoby wytłumaczyć coś córce. 

Po-trzecie, każdy temat, a jest ich 5 w e-booku English for mummies and daddies, jest omówiony z każdej strony. Jeśli powiedzmy jest to rozdział o higienie i czytamy o myciu rąk, to jest tam mnóstwo różnych zwrotów. Jeśli korzystamy z mydła w płynie to mydło wyciskamy i wtedy szorujemy rączki; jeśli korzystamy z mydła w kostce, to dlaczego i jak; że mydło kręcimy, odstawiamy do mydelniczki i tak dalej.

Po-czwarte, uwielbiam też te wyrazy tłumaczące dlaczego nie marnujemy wody, kupujemy mydło w kostce, sortujemy śmieci, jemy warzywa. Jest to bardzo bardzo fajne i dzięki temu w sposób naturalny nawet dorosły człowiek ma możliwość zastanowić się nad tym, że rzeczywiście warto takie nawyki wprowadzać w życie.

To tylko kilka takich najważniejszych cech za które bardzo sobie cenię te e-booki. 

A teraz podzielę się z wami moim sposobem na pracowanie z nimi. Każdy rozdział jest podzielony na tematy. Wybieram temat który mnie interesuje w tym momencie, czytam wszystkie propozycje zwrotów a dalej zastanawiam się jak ta czynność wygląda u nas po czym spisuje sobie po kolei przydatne wyrażenia. Robię scenariusz gotowania zupy, mycia zębów/rąk, wieczornej rutyny. Potem pozostaje tylko nauczyć się tych zwrotów i gotowe, można swobodnie mówić i nie bać się, że to może być gramatycznie niepoprawnie.

Kolejnym lifehackiem, który mi pomaga w naszych Endlish times to książeczki do książek obrazkowych. English Speaking Mum ma na swoim blogu zestawy przydatnych zdań które można używać podczas przeglądania książek obrazkowych z dzieckiem. Pomysłem na zrobienia z tych wyrażeń książeczek podzieliła się ze mną znajoma. I muszę przyznać, że bardzo fajnie działają. My na razie mamy książeczki do książki Rok w lesie, do wszystkich dostępnych miesięcy. Bierzemy książkę i wydrukowane zdania i czytamy. Proste a takie przydatne. 

Napiszę też kilka słów na temat dwujęzycznych książeczkach o Niko. Są cudne. Grafika i tekst są proste, intuicyjne. Każda historyjka jest z życia wzięta, więc dzieci z ciekawością słuchają. U nas jest czytana w obu językach i pewnego razu córeczka zapytała: “A Niko rozmawia po ukraińsku?” Odpowiedziałam, że pewnie nie, na co ona: “Pewnie będzie się uczył jeszcze ” 🙂 Więc nic nie zostaje jak wkleić dodatkowo tekst w języku ukraińskim 😉 

I to właśnie jest magia tych książek, bo dziecko dzięki temu bardziej uświadamia, że posługiwanie się kilkoma językami jest bardzo fajne i przydatne, a również, że jest naturalne i kolejnych języków warto się uczyć. A w dodatku, nikt tak szybko łatwo i dobrze nie nauczy się języka obcego, jak małe dziecko. A ono nawet nie wie, że się uczy 🙂 Piękne to jest 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *